Obserwatorzy

poniedziałek, 11 marca 2013

maseczka samowchłaniająca Lirene


Maseczka samowchłaniająca 
z wyciągiem z wiśni Barbados
Nawilżanie 
Lirene Dermoprogram


W lutym było u mnie marnie ze stosowaniem maseczek, bo zdołałam zaaplikować sobie tylko jedną -  brak czasu i przepracowanie robi swoje. Wieczorami już nie miałam siły na nic poza szybkim prysznicem i łóżkiem. W marcu postanowiłam to zmienić, i jak do tej pory udało mi się zużyć jedną, a w planach mam 2 kolejne - zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce ....



Informacje od producenta:
 Maseczka o aksamitnej konsystencji aktywuje proces intensywnego nawodnienia w głębokich warstwach skóry oraz trwale stabilizuje poziom wody w komórkach. Połączenie wiśni z Barbados oraz Glucamu i Alantoiny, wpływa na błyskawiczną i odczuwalną poprawę jędrności i elastyczności naskórka. Maseczka odbudowuje warstwę hydrolipidową, chroniąc skórę przed odwodnieniem i przed działaniem czynników zewnętrznych.
Skóra twarzy po niezwykle przyjemnym zabiegu z maseczką jest dogłębnie nawilżona, promienna i odświeżona.

Sposób użycia:
Raz lub dwa razy w tygodniu nałożyć maseczkę na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu i pozostawić do wchłonięcia. Nadmiar nie wchłoniętej maseczki usunąć płatkiem kosmetycznym. Dla uzyskania najlepszego efektu, przed zabiegiem należy zastosować peeling enzymatyczny Lirene dostępny w saszetce.

Skład:



Moja opinia:
Maseczka znajduje się w saszetce o pojemności 10 ml, taka ilość idealnie wystarczyła mi na 2 aplikacje.
 Zapach, jak na maseczkę dość dobrze wyczuwalny, ale przyjemny.
Zaskoczyła mnie niezwykle aksamitna, gładka konsystencja, przypominająca dość gęsty, treściwy krem.

Bardzo łatwo nakłada się na twarz, nie spływa z niej.
 Maseczkę trzymam na twarzy około 20-30 min, po tym czasie mam wchłoniętą niemal całą grubą warstwę, niestety zostawia tłusty film, który  usuwam wacikiem przed położeniem się spać (maseczki w większości robię wieczorem). 
No to teraz pora na efekty....a raczej ich brak. Maseczka nie sprawiła, że moja skóra stała się mega nawilżona. Nawilżenie owszem jest, ale mam wrażenie, że mój krem na noc działa podobnie. Nie zauważyłam również obiecanego przez producenta rozpromienienia i poprawy jędrności. U mnie po prostu się nie sprawdziła, ale czytałam, że niektóre blogerki są z niej zadowolone.
Maseczka nie uczuliła mnie, nie spowodowała podrażnienia ani nie "zapchała".

Używałyście tej maseczki??  
Macie jakieś swoje ulubione maseczki Lirene??

28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. może akurat u Ciebie się sprawdzi lepiej niż u mnie

      Usuń
  2. Nigdy nie używałam maseczek Lirene ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja staram się za każdym razem kupować taką, której jeszcze nie miałam i tym sposobem ta wpadła w moje ręce

      Usuń
  3. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdziła..
    Ja nie przepadam za tymi samowchłaniającymi się maseczkami, jakoś mam tak zakodowane, że po maseczce trzeba przemyć twarz i kropka :) No i większość, których używałam zostawiała tak lepką warstwę, że wacik nie dawał rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no szkoda, zwłaszcza, że konsystencję ma bardzo fajną ... co do pozostawiania tłustego filmu tez tego nie lubię, ale z reguły wacik sobie radzi z usunięciem takowego

      Usuń
  4. Miałam i dla mnie jest taka sobie...trochę za tłusta;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się - jest mocno średnia, szału nie robi

      Usuń
  5. Nie miałam żadnej maseczki z Lirene. Za to uwielbiam te z Ziaji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja testuję wszelkie możliwe saszetkowe maseczki ...Ziaja czeka na swoją kolej

      Usuń
  6. Jakoś nie przepadam, sięgam po inne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja używam rożnych, teraz akurat padło na tą i na pewno prędko do nie nie wrócę

      Usuń
  7. Używałam i byłam bardzo zadowolona <3 W wolnej chwili zapraszam do mnie na ourloveourpassion.blogspot.com :) Obserwujemy? Chętnie wpadnę tu jeszcze nie raz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak widać co człowiek to opinia :-) u mnie akurat się nie sprawdziła zupełnie

      Usuń
  8. Nie używam ogólnie produktów z Lirene - sama nie wiem czemu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami tak jest ...sama mam kilka kosmetyków/firmy po które sięgam z niechęcią lub wcale

      Usuń
  9. Szkoda, że nie nawilżyła porządnie, bo miałam ochotę na tą maseczkę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie się nie sprawdziła, nie wiadomo jak będzie u Ciebie - warto wypróbować i samemu się przekonać czy działa

      Usuń
  10. Z serii maseczek Lirene miałam pomarańczową i różową. Nie zauważyłam, żeby wyróżniły się czymś specjalnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja te dwie pozostałych na razie sobie odpuszczam... ale kto wie co będzie w przyszłości :-)

      Usuń
  11. Ja ostatnio również zaniedbałam się z maseczkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się to zmienić, dlatego pewnie na blogu pojawi się więcej recenzji maseczek w najbliższym czasie :-)

      Usuń
  12. nie miałam jeszcze tej maseczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jeszcze jej nie miałam :) ale mino Twojej niezbyt pochlebne opinii chętnie sprawdzę ją na swojej buzi :) już sama nazwa mnie zaciekawiła :)

      Usuń
    2. czytałam opinie dziewczyn, u których ta maseczka całkiem dobrze się spisała - także warto sprawdzić samemu, zwłaszcza, że jest tania i raczej ogólnie dostępna

      Usuń
  13. Bardzo lubię takie saszetkowe maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę że ostatnio produkty Lirene nie podchodzą tobie i to samo jest u mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  15. maseczka samowchłaniająca? o kurcze, pierwsze slysze ;)

    OdpowiedzUsuń

Blogger news

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...