Obserwatorzy

czwartek, 24 października 2013

szwajcarska maseczka antystresowa

Antystresowa maseczka do twarzy 
z ekstraktem z ogórka i witaminą E
Tokalon 


Do zagranicznych kosmetyków dostęp mam bardzo ograniczony, żeby nie napisać żaden. Ta maseczka trafiła do mnie za sprawą szwagra, który z każdego swojego wyjazdu coś tam kosmetycznego przywozi. Maseczki byłam  ogromnie ciekawa, ale miałam też lekkie obawy co do niej, które niestety się potwierdziły.





Skład:



Moja opinia:
Maseczka dostępna w standardowej  saszetce o pojemności 10 ml. Taka ilość wystarczyła mi na 2 aplikacje.
Szata graficzna opakowania, jak dla mnie odrobinę przeładowana, ale jednak przyciągająca wzrok.

Maseczka ma kolor jasnozielony, który zapewne ma nawiązywać do tytułowego ekstraktu z ogórka.

Konsystencja, jak to w maseczka glinkowych, dosyć gęsta, ale bez problemu rozsmarowująca się po twarzy. Dzięki tej gęstej strukturze mamy pewność, że nic nam nie spłynie i nie ścieknie z twarzy.

Zapach, tak jak można było się spodziewać, glinkowy czyli odrobinę ziemisty i błotnisty. Na szczęście po aplikacji nie wyczuwalny.

Po nałożeniu jej na twarz i upłynięciu przepisowych 10 min, maseczka wysycha, tworząc delikatną skorupkę, a co za tym idzie powoduje delikatne ściągnięcie skóry.
W końcu nadchodzi pora na jej zmycie.....i tutaj zaczynają się schody. Bo ta operacja zajmuje trochę czasu, jak to w maseczkach glinkowych, i niestety trzeba być cierpliwym.  Niezwykle pomocna w tym wypadku okazała się gąbeczka Calypso, gdyby nie ona chyba długo bym się męczyła z usunięciem resztek maseczki. 

Jak już przebrniemy przez zmycie maseczki, możemy cieszyć się ślicznie zmatowioną, odświeżoną, gładką i rozjaśnioną skórą twarzy.

Ale niestety, żeby nie było tak całkiem na plus, niestety u mnie wystąpiło także lekkie zaczerwienienie skóry. Sprawcą tego jest alcohol denat w składzie, którego moja skóra niestety nie toleruje. Na szczęście zaczerwienienie było minimalne i ustąpiło po kilkunastu minutach i  po posmarowaniu twarzy kremem.


Podsumowując: gdyby nie ten nieszczęsny alcohol denat w składzie, maseczka byłaby świetna.



36 komentarzy:

  1. Szkoda, że skóra tak reaguje na ten składnik. Teraz kupując kosmetyki do twarzy będziesz musiała uważnie czytać składy.
    Podoba mi się opakowanie tej maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety będę musiała zrezygnować z kosmetyków zawierających ten składnik, do tej pory myślałam, że nic mnie nie uczula, a tu niespodzianka :-/

      Usuń
  2. podejrzewam że mnie by wysuszyła :( kiedyś namiętnie używałam maseczek a teraz już nie mogę ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie spowodowała zaczerwienienie, na szczęście na rynku wiele maseczek i można znaleźć cos odpowiedniego dla siebie :-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. oj tak kolor bardzo ładny :-) i świetnie wygląda na twarzy :-D

      Usuń
  4. U mnie pewnie skóra by była bardzo czerwona po niej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie tyle szczęścia w nieszczęściu, że tylko lekko zaróżowiła twarz

      Usuń
  5. Nigdy nie miałam z nią do czynienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to pewnie dlatego, że u nas raczej jest niedostępna

      Usuń
  6. Faktycznie bez sensu wsadzili do niej ten alkohol. Ja zazwyczaj sięgam po czyste algi lub glinki, one sprawdzają się u mnie najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jakos nie przepadam za maseczkami glinkowymi

      Usuń
  7. Jakoś nie mam zaufania do takich maseczek z alkoholem ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. też mam problem z alkoholem w maseczkach;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też do zmywania maseczek używam gąbeczki Calypso:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odkąd mam tą gąbeczkę jest niezastąpiona, nie wiem jak ja sobie bez niej wcześniej radziłam :-)

      Usuń
  10. ja i tak się zastanawiam po co tyle chemii fundować twarzy, jak świetny jest sam kaolin PS: zapraszam do siebie na rozdanie
    www.womanadvice.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może i jest świetny, ale ja z reguły nie mam czasu i chęci do babrania się i rozrabiania takich półproduktów, zdecydowanie wole gotowce

      PS. dziękuję za zaproszenie :-)

      Usuń
  11. Nie znam, ale jednak ten alkohol trochę mnie zniechęca, choć ogólnie wydaje się całkiem przyjemna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i gdyby nie ten alkohol w składzie byłaby całkiem fajną maseczką :-)

      Usuń
  12. Też nie toleruję Alkoholu Denatu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety nie jest to przyjazny składnik :-/

      Usuń
  13. Szwagier bardzo fajny skoro Ci przywozi kosmetyki, mój tylko przywozi proszki do prania i słodycze "bo tylko na tym się znam". Maseczka ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihihi szwagier dostaje szczegółowe instrukcje od siostry co może nam przywieźć :-)

      Usuń
  14. Pierwszy raz ją widzę ;) szkoda, że zawiera alkohol...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no szkoda, bo tak poza tym jest bardzo fajna :-)

      Usuń
  15. Ciekawa maseczka :)
    Bardzo ciekawy blog i zostaje tu na stałe :))
    Zapraszam do mnie i do wzajemnej obserwacji :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że mój blog Ci się podoba :-)

      Usuń
  16. Moja skóra aż tak strasznie nie reaguje na alkohol w składzie, na szczęście :)

    Szkoda, że nie można dostać tej maseczki w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo to chyba jesteś w mniejszości - zazdroszczę

      Usuń
  17. ciekawe jak by się u mnie sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli nie jesteś uczulona na alcohol denat to podejrzewam, że całkiem dobrze :-)

      Usuń

Blogger news

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...